autentyczne pożądanie. Nie sądziła, że jeszcze było ją na to stać.

również prokurator okręgowy Charles Rodriguez. O’Grady’ego pouczono o jego prawach. Zrezygnował z obecności adwokata. Jest godzina szesnasta czterdzieści siedem. CONNER: Danny, możesz nam powiedzieć, co się dzisiaj stało w szkole? Cisza. CONNER: Danny, słyszysz mnie? Zrozumiałeś pytanie? Cisza CONNER: Jaki mamy dzisiaj dzień, Danny? Chwila przerwy. O’GRADY: Wtorek CONNER: Bardzo dobrze. We wtorki chodzi się do szkoły? O’GRADY: Tak. CONNER: Byłeś dzisiaj w szkole? O’GRADY: Tak. CONNER: Kiedy pojechałeś do szkoły, Danny? O’GRADY: Rano. CONNER: Z siostrą? Z Becky? O’GRADY: Tak. Mama nas odwozi. Becky nie znosi szkolnego autobusu. Kiedyś przejechał kota. CONNER: To smutne. Becky lubi zwierzęta, prawda? O’GRADY: Tak. Dziwna jest. http://www.alprazolam.info.pl - Ale kto...? Zrozumieli w tej samej chwili. - Glenda! - krzyknął Quincy. - Mamy godzinę! Quincy chwycił słuchawkę i zaczął nerwowo wybierać numer. 33 Dom Quincy'ego, Wirginia Wyjdź z domu! - Pierce? Raczej nie... - Glenda, sprawca przed chwilą do mnie dzwonił. Chce, żebym wrócił na Wschodnie Wybrzeże. Jest gotów zabić kogoś, żeby mnie do tego zmusić. 220 Za cel wziął sobie ciebie. Jestem tego prawie pewny. Proszę cię, opuść mój

- Myślałem o tym. - Ale ani śladu po uroczym facecie? - Nie. W końcu Rainie zrozumiała. - Uważasz, że to nie był wypadek, prawda? Myślisz, że to wina tamtego faceta, że to on spił twoją córkę i pozwolił jej samej wracać do domu. Sprawdź cierpliwego, a jego niebieskie oczy wydawały się takie szczere. Bethie odkryła, że łatwo jej się z nim rozmawia. O wiele łatwiej, niż się spodziewała. - Zostałam wychowana, żeby być żoną - wyznała. - Żoną w wyższych sferach. Żebym stworzyła piękny dom, wydawała cudowne przyjęcia, i żebym zawsze była uśmiechnięta w towarzystwie męża. I, oczywiście, żebym była dobrą matką. Żebym wychowała kolejne pokolenie żon z wyższych sfer. Tristan skinął z poważnym wyrazem twarzy. - A potem... Potem wzięłam rozwód. Zabawne, że nie zauważyłam tego od razu. Myślałam przede wszystkim o Kimberly i Amandzie, bo ich życie wcale nie było łatwe. One potrzebowały mojej uwagi. A ja potrzebowałam ich. W pewnym momencie przestałam być jakby przedłużeniem swojego męża, a stałam się przedłużeniem moich córek. Ale wtedy wydawało się to całkiem naturalne.